Czasami zastanawiam się po co zrobiłam pewne rzeczy.
Zaczęło się niewinnie.
Dlaczego powiedziałam koleżance, że się zakochałam? Powie to całej klasie!
Dlaczego kupiłam tyle jedzenia? Będę gruba i nie mam pieniędzy!
Dlaczego powiedziałam Sylwi swojej orientacji? Wyśmieje mnie!
Dlaczego znowu nic nie zjadłam? Mogę umrzeć...
Dlaczego posłuchałam Karoliny? Zgodnie z jej wskazówką powiedziałam Nikoli co do niej czuje... Teraz cierpie...
Dlaczego pocałowałam tego idiotę? Wiktoria mnie nienawidzi...
Dlaczego tyle starałam się o dziewczynę, która ma mnie za bankomat?
Dlaczego w taki sposób odreagowałam....
TERAZ ŻAŁUJĘ.
sobota, 12 stycznia 2019
piątek, 11 stycznia 2019
Pozwól mi żyć
"Zostaw mnie, nie kuś, nie mów, nie wołaj
Daj skołatanym myślom odpocząć, już pora
Oddaj choć moment, nie widzisz, że tonę
Pozwól mi usnąć, chcę wyrwać się, koniec
Nie chcę już, o, nie, me oczy zmęczone
Tętno zbyt szybkie, wysycham, płonę
Jak gąbka chłonę, choć nie chcę, bo cierpię
Boli mnie serce, łeb pęka, weź mnie
Wiesz nie odejdę, daj chwilę wytchnienia
Chwila nie zmienia twego stanu skupienia
Bez znieczulenia zabijasz mnie, nie mam
Szans na obronę więc wracam pochłonę
Wszystko co oddasz, mnie zmusić nie można
Do nie znienawidzonych doznań, rozczulasz, jak można
Tak żyć, weź mnie zostaw, daj spokój w końcu
Nie odbieraj wszystkiego, ja nie chcę tego
Zbyt wiele złego, nie chce być twym kolegą
proszę cię, kurwa błagam, nie rób mi tego
Są chwile, gdy samotnie spadam w dół
To są dni, kiedy nie mam sił, świat pęka w pół i nikt
Nie wie kim jestem, dokąd idę, czy jeszcze
Gdzieś samotny stoję przed tobą
Ciągle jeszcze żyję, wierzę i jestem
Budzę się z krzykiem, spocony w rozpaczy
Wciąż przerażony, wołać tak czy inaczej
Złe duchy znacie, ty twój przyjaciel
Straszne te stany, po ciemku sam w chacie
Ręce się trzęsą, dreszcze, gorączka
W oczach znów rozpacz, ratować nie można
Wszystko cię straszy, ty znów majaczysz
Znów słyszysz głosy, chcesz zagłuszyć je patrzysz
Nerwowo spoglądasz i kolejny kopniak
To już nawet nie działa, wszystko w środku ci siada
Wiesz, że się nie nadasz, zawodzisz, nic nie zdziałasz
I znów rozczarowanie, szlochem dusisz ból na raz
Serwujesz piekło, szumi mi w głowie
Uśmiechasz się lekko, czujesz pulsujące skronie
Ponownie toniesz, idziesz na dno, to koniec
Przez cały czas milczysz, nazwę to monologiem
Już się nie boje, nic mnie nie czeka
Smutny finał człowieka, który zapada w letarg
Proszę pozwól mi żyć, ja chcę żyć, chcę doczekać
Wódko pozwól mi żyć, to ode mnie ten przekaz
Są chwile, gdy samotnie spadam w dół
To są dni, kiedy nie mam sił, świat pęka w pół i nikt
Nie wie kim jestem, dokąd idę, czy jeszcze
Gdzieś samotny stoję przed tobą
Ciągle jeszcze żyję, wierzę i jestem"
To nie moje. To Peji.
Daj skołatanym myślom odpocząć, już pora
Oddaj choć moment, nie widzisz, że tonę
Pozwól mi usnąć, chcę wyrwać się, koniec
Nie chcę już, o, nie, me oczy zmęczone
Tętno zbyt szybkie, wysycham, płonę
Jak gąbka chłonę, choć nie chcę, bo cierpię
Boli mnie serce, łeb pęka, weź mnie
Wiesz nie odejdę, daj chwilę wytchnienia
Chwila nie zmienia twego stanu skupienia
Bez znieczulenia zabijasz mnie, nie mam
Szans na obronę więc wracam pochłonę
Wszystko co oddasz, mnie zmusić nie można
Do nie znienawidzonych doznań, rozczulasz, jak można
Tak żyć, weź mnie zostaw, daj spokój w końcu
Nie odbieraj wszystkiego, ja nie chcę tego
Zbyt wiele złego, nie chce być twym kolegą
proszę cię, kurwa błagam, nie rób mi tego
Są chwile, gdy samotnie spadam w dół
To są dni, kiedy nie mam sił, świat pęka w pół i nikt
Nie wie kim jestem, dokąd idę, czy jeszcze
Gdzieś samotny stoję przed tobą
Ciągle jeszcze żyję, wierzę i jestem
Budzę się z krzykiem, spocony w rozpaczy
Wciąż przerażony, wołać tak czy inaczej
Złe duchy znacie, ty twój przyjaciel
Straszne te stany, po ciemku sam w chacie
Ręce się trzęsą, dreszcze, gorączka
W oczach znów rozpacz, ratować nie można
Wszystko cię straszy, ty znów majaczysz
Znów słyszysz głosy, chcesz zagłuszyć je patrzysz
Nerwowo spoglądasz i kolejny kopniak
To już nawet nie działa, wszystko w środku ci siada
Wiesz, że się nie nadasz, zawodzisz, nic nie zdziałasz
I znów rozczarowanie, szlochem dusisz ból na raz
Serwujesz piekło, szumi mi w głowie
Uśmiechasz się lekko, czujesz pulsujące skronie
Ponownie toniesz, idziesz na dno, to koniec
Przez cały czas milczysz, nazwę to monologiem
Już się nie boje, nic mnie nie czeka
Smutny finał człowieka, który zapada w letarg
Proszę pozwól mi żyć, ja chcę żyć, chcę doczekać
Wódko pozwól mi żyć, to ode mnie ten przekaz
Są chwile, gdy samotnie spadam w dół
To są dni, kiedy nie mam sił, świat pęka w pół i nikt
Nie wie kim jestem, dokąd idę, czy jeszcze
Gdzieś samotny stoję przed tobą
Ciągle jeszcze żyję, wierzę i jestem"
To nie moje. To Peji.
czwartek, 10 stycznia 2019
Nigdy tego nie zapomnę.
NIEOPUBLIKOWANY POST Z 23 PAŹDZIERNIKA 2017 ROKU!!!
16.09.2017... Najlepszy dzień w moim życiu. Spotkałam się z osobą którą tak bardzo kocham. Ile bym dała żeby cofnąć czas do tego dnia, kiedy patrzyłam Ci w oczka tak długo... Myślałam wtedy " no k*rwa, pocałuj mnie księżniczko" ... Chyba zrozumiałaś. Najlepsze uczucie jakie odczuwałam... Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham. Skarbie, jesteś miłością mojego życia!! Nie umiem żyć bez Ciebie. Tak mi Cię brakuje. Czasem chodzę w to miejsce, w którym wtedy się całowałyśmy... Za każdym razem kiedy ze mną byłaś dziękowałam Bogu, że Cię mam (to że jestem homosem, to nie znaczy, że nie wierzę w Boga)... Powiedz mi, co jest ze mną nie tak? Dlaczego mnie nie kochasz?
EDIT (uwaga mocne):
Spierdalaj szmato, zniszczyłaś mnie. Nie potrafię zaufać w 100% nikomu...
Tfu, dziwka. Wyjeżdżasz mi kurwa z tekstami, że nadal o mnie myślisz... Ci chcesz osiagnąć przez to? Chuja osiągniesz! Nawet nie przeprosiłaś za to, że rozjebałaś mi życie!
16.09.2017... Najlepszy dzień w moim życiu. Spotkałam się z osobą którą tak bardzo kocham. Ile bym dała żeby cofnąć czas do tego dnia, kiedy patrzyłam Ci w oczka tak długo... Myślałam wtedy " no k*rwa, pocałuj mnie księżniczko" ... Chyba zrozumiałaś. Najlepsze uczucie jakie odczuwałam... Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham. Skarbie, jesteś miłością mojego życia!! Nie umiem żyć bez Ciebie. Tak mi Cię brakuje. Czasem chodzę w to miejsce, w którym wtedy się całowałyśmy... Za każdym razem kiedy ze mną byłaś dziękowałam Bogu, że Cię mam (to że jestem homosem, to nie znaczy, że nie wierzę w Boga)... Powiedz mi, co jest ze mną nie tak? Dlaczego mnie nie kochasz?
EDIT (uwaga mocne):
Spierdalaj szmato, zniszczyłaś mnie. Nie potrafię zaufać w 100% nikomu...
Tfu, dziwka. Wyjeżdżasz mi kurwa z tekstami, że nadal o mnie myślisz... Ci chcesz osiagnąć przez to? Chuja osiągniesz! Nawet nie przeprosiłaś za to, że rozjebałaś mi życie!
"Dla Wiktorii" 19.11.2017
Tak niewiele było trzeba bym znowu się zakochała.
W nocy śniłam znow o Tobie, więc już nie zasnę, mała.
Sama nie wiem czemu tak jest, kiedy Cię poznałam
Nie myslalam, że tak będzie, nawet nie przypuszczałam.
Chciałabym byś mnie kochała, ale czy mnie kochasz nie wiem.
Trzęsę się, nie wiem czy z zimna czy z miłości do Ciebie.
Wiem poniekąd jak do tej pory żyłaś,
Chce dać Ci szczęście o jakim nie marzyłaś.
Powiem Ci, że Cię kocham, a mówiąc kocham nie kłamię.
Jakos fatalnie się czuję, chyba zaraz się załamię.
Poprzednia miłość mnie wykończyła, Ty wiesz o tym sama.
A teraz sobie marzę, by być Twoja cała.
Marzenia marzeniami, lecz czy się spełnią nie wiem.
Jedyne czego jestem pewna jest to, że kocham Ciebie.
EDIT na otarcie łez:
Chciałam dać Ci miłość, ale Ty nie chciałaś.
Staralam się o Ciebie, Ty mnie odrzucałaś.
Płakałam za Toba, Ty mówiłaś "spierdalaj".
Teraz mam Szymona, więc się nie użalaj. :)
Pozdrawiam Wiktorię. Nie tą z wiersza, a jedyną czytelniczkę tego bloga.
W nocy śniłam znow o Tobie, więc już nie zasnę, mała.
Sama nie wiem czemu tak jest, kiedy Cię poznałam
Nie myslalam, że tak będzie, nawet nie przypuszczałam.
Chciałabym byś mnie kochała, ale czy mnie kochasz nie wiem.
Trzęsę się, nie wiem czy z zimna czy z miłości do Ciebie.
Wiem poniekąd jak do tej pory żyłaś,
Chce dać Ci szczęście o jakim nie marzyłaś.
Powiem Ci, że Cię kocham, a mówiąc kocham nie kłamię.
Jakos fatalnie się czuję, chyba zaraz się załamię.
Poprzednia miłość mnie wykończyła, Ty wiesz o tym sama.
A teraz sobie marzę, by być Twoja cała.
Marzenia marzeniami, lecz czy się spełnią nie wiem.
Jedyne czego jestem pewna jest to, że kocham Ciebie.
EDIT na otarcie łez:
Chciałam dać Ci miłość, ale Ty nie chciałaś.
Staralam się o Ciebie, Ty mnie odrzucałaś.
Płakałam za Toba, Ty mówiłaś "spierdalaj".
Teraz mam Szymona, więc się nie użalaj. :)
Pozdrawiam Wiktorię. Nie tą z wiersza, a jedyną czytelniczkę tego bloga.
środa, 9 stycznia 2019
To znowu ja
Kilka dni temu koleżanka zapytała czy piszę jakiegoś bloga. Powiedziałam zgodnie z prawdą, że nie. Już chciałam zakładać nowego, ale przypomniałam sobie o tym. No więc wracam. Od ostatniego posta dużo się zmieniło. Muszę Wam się do czegoś przyznać. Nie pisałam tego na blogu, ale wszystkie zwroty do "osoby" która kocham... były do dziewczyny. Tak, byłam LESBIJKĄ. Jak jest teraz? Chyba jestem hetero. Co prawda wizualnie podobają mi się dziewczyny, ale mam chłopaka z którym chcę spędzić życie. Mam nadzieję, że tak będzie. A wracając do tematu homoseksualizmu...
Moja była dziewczyna ma dzisiaj urodziny. Rano napisałam jej życzenia z tej okazji, a ona zadzwoniła do mnie i zaprosiła na [miasto w którym mieszkam] główny. A ja poszłam. Kasia (bff) mówiła mi, żebym tam nie szła, bo jeszcze Wiktoria (ex) mnie zrani, ale ja jej nie posłuchałam, bo wiedziałam, że nic takiego się nie stanie. Kupiłam czerwoną różę i wsiadłam do autobusu. Denerwowałam się. Ale poszłam tam. Dałam Wiktorii różę i pożyczyłam dychę, poczym poszłam na przystanek. I co? Nic. Nadal kocham XYZ (boyfriend). Widziałam Wikę i nic to nie zmieniło. Całe uczucie do niej już zgasło. Prawie. Ale nigdy do niej nie wrócę. Nie chcę. Mam zbyt wiele do stracenia, żeby znowu bawić się w walczenie o dziewczynę, która nigdy nie traktowała mnie na poważnie.
XYZ, kochanie. Nie napisałam Twojego imienia, ponieważ nie wiem czy byś tego chciał. Jeśli to zobaczysz wiedz, że kocham Cię całym serduszkiem. Nawet najpiękniejsza dziewczyna na świecie nie dorasta Ci do pięt.
Moja była dziewczyna ma dzisiaj urodziny. Rano napisałam jej życzenia z tej okazji, a ona zadzwoniła do mnie i zaprosiła na [miasto w którym mieszkam] główny. A ja poszłam. Kasia (bff) mówiła mi, żebym tam nie szła, bo jeszcze Wiktoria (ex) mnie zrani, ale ja jej nie posłuchałam, bo wiedziałam, że nic takiego się nie stanie. Kupiłam czerwoną różę i wsiadłam do autobusu. Denerwowałam się. Ale poszłam tam. Dałam Wiktorii różę i pożyczyłam dychę, poczym poszłam na przystanek. I co? Nic. Nadal kocham XYZ (boyfriend). Widziałam Wikę i nic to nie zmieniło. Całe uczucie do niej już zgasło. Prawie. Ale nigdy do niej nie wrócę. Nie chcę. Mam zbyt wiele do stracenia, żeby znowu bawić się w walczenie o dziewczynę, która nigdy nie traktowała mnie na poważnie.
XYZ, kochanie. Nie napisałam Twojego imienia, ponieważ nie wiem czy byś tego chciał. Jeśli to zobaczysz wiedz, że kocham Cię całym serduszkiem. Nawet najpiękniejsza dziewczyna na świecie nie dorasta Ci do pięt.
piątek, 27 kwietnia 2018
poniedziałek, 5 lutego 2018
Znów płaczę...
Tym razem ze szczęścia. Łzy same napływają mi do oczu jak pomyślę o tym jakie wspaniałe osoby mnie otaczają. Dziękuję Bogu za te dwie najlepsze osoby: Kasię K. i Klaudie <3 !
Dziewczyny, kocham Was! Jesteście dla mnie najważniejsze, mimo że nie mam innych ważnych osób to mam Was. Aż chce się żyć. Dziękuje Wam...
Dziewczyny, kocham Was! Jesteście dla mnie najważniejsze, mimo że nie mam innych ważnych osób to mam Was. Aż chce się żyć. Dziękuje Wam...
Subskrybuj:
Posty (Atom)