poniedziałek, 23 stycznia 2017
Cookiejenko jednak żyje?
Witajcie, to ja. Wracam na bloga po długim czasie nieobecności. Postanowiłam, że mimo wszystko dalej będę tworzyć wiersze i piosenki :) Nie poddam się. Powoli, centymetr po centymetrze dostanę się na sam szczyt. Potrzebuje na to czasu, ale wiem, że się uda. Pamięta ktoś jak na poprzednim blogu się wyżalałam, że ważę prawię 54 kg? I to bez niczego. W końcu uwierzyłam w siebie, w moją silną wolę... I tym oto sposobem dzisiaj ważę równe 50 kg w dżinsach i bluzie :) Czyli można powiedzieć, że 49. Ale to nie miejsce na takie wyznania. Chciałam tylko pokazać, że warto wierzyć w siebie ;) Dobranoc.
Subskrybuj:
Posty (Atom)